play_arrow
Radio EXPRESS FM Prawdziwa lokalna stacja
play_arrow
Radio BIELSKO Przeboje non-stop
play_arrow
Radio DISCO Zawsze w rytmie!
play_arrow
Radio MEGA Mega Przeboje!
play_arrow
Radio NUTA Same dobre nuty!
To był dzień, który uczestnicy Wielkiej Wyprawy Maluchów dla Dzieci zapamiętają na długo. Strome alpejskie podjazdy, wąskie drogi, wymagające zjazdy i wysokość sięgająca 2800 metrów nad poziomem morza sprawiły, że klasyczne Fiaty 126p po raz kolejny pokazały swój charakter. A kiedy wszystkie załogi dotarły na szczyt, zamiast odpoczynku rozpoczęła się… kolejna walka. Tym razem o pieniądze dla dzieci poszkodowanych w wypadkach drogowych.
Dzisiejszy etap był najtrudniejszym z dotychczasowych. Załogi wspięły się na najwyższą przełęcz tegorocznej wyprawy – położoną na wysokości około 2800 metrów nad poziomem morza.
Podjazdy były wyjątkowo strome, a zjazdy wymagały pełnego skupienia. Silniki Maluchów pracowały na granicy swoich możliwości, samochody momentami traciły moc, ale niemal wszystkie dzielnie pokonały trasę.
Nawet nowoczesne samochody techniczne z automatycznymi skrzyniami biegów podczas stromych zjazdów przełączały się w tryb manualny, wykorzystując hamowanie silnikiem. To właśnie ta technika pozwala odciążyć układ hamulcowy podczas długich zjazdów.
Jak podkreślają uczestnicy, była to prawdziwa lekcja bezpiecznej jazdy w ekstremalnych warunkach.
Każdy zdobyty szczyt wygląda podobnie. Najpierw eksplozja emocji. Wspólne zdjęcia, uściski, okrzyki „Maluchy dla Maluchów!”, a chwilę później… telefony w dłoniach.
Uczestnicy natychmiast publikują relacje w mediach społecznościowych, wysyłają wiadomości do znajomych i zachęcają do wpłat na zbiórki. To właśnie dlatego tu przyjechali.
Na koncie całej Wielkiej Wyprawy Maluchów znajduje się już ponad 600 tysięcy złotych, a organizatorzy nie ukrywają, że kolejnym celem jest przekroczenie granicy miliona złotych.
Choć wiele Fiatów 126p po górskich przełęczach wymagało nocnych przeglądów i drobnych napraw, zielony Maluch załogi Skolnitego radzi sobie znakomicie. Do tej pory samochód ani razu nie uległ awarii.
To zasługa Józefa Soja – uczestnika trzech poprzednich edycji Wielkiej Wyprawy Maluchów, który przed wyjazdem bardzo dokładnie przygotował samochód pod względem technicznym. Efekty widać na trasie. Gdy wiele aut odwiedza serwis, zielony Maluch konsekwentnie pokonuje kolejne alpejskie kilometry bez żadnych problemów.
Na wyprawie trwa nie tylko walka z kilometrami, ale również… kreatywna rywalizacja o darczyńców. Każdego dnia uczestnicy wymyślają nowe wyzwania, które mają zachęcić internautów do wpłat.
Jednym z nich był konkurs przygotowany przez kierowcę rajdowego Macieja Serafika. Za rozwiązanie specjalnej łamigłówki wpłacał 1500 zł na zbiórkę, a jeśli uczestnikowi się nie udało – to on przekazywał 200 zł.
Radio również dołożyło swoją cegiełkę. Monika Handzlik zapowiedziała, że jeśli załogi Donateo i Skolnitego wspólnie uzbierają 80 tysięcy złotych, jako była baletnica wykona… szpagat pomiędzy dwoma Maluchami.
Kolejne wyzwanie przygotowała załoga Donateo. Za każdą osobę, która zmieści się do Fiata 126p, przekaże 200 zł na zbiórkę Skolnitego. Była też próba podniesienia Malucha. Okazało się, że wystarczy osiem osób. Jedyną „ofiarą” wyzwania był lakier na paznokciu jednej z influencerek, na którym… odcisnął się bieżnik opony.
Na wyprawie nikt nie zostaje sam. Mechanicy naprawiają samochody, ratownicy medyczni czuwają nad bezpieczeństwem uczestników, a wśród załóg nie brakuje osób z doświadczeniem fizjoterapeutycznym.
Przekonała się o tym Monika Handzlik, która kilka dni temu przewróciła się podczas burzy, mocno obijając biodro i rozcinając rękę. Po kolejnym dniu spędzonym w podróży ból był tak silny, że miała problem z wyjściem z samochodu.
Na pomoc ruszył jeden z supervisorów, który posiada doświadczenie fizjoterapeutyczne. Na parkingu, pomiędzy samochodami, rozłożono koc i rozpoczęła się… nietypowa rehabilitacja. Jak żartowali uczestnicy, okazało się, że śrubokrętem można naprawić nie tylko Malucha, ale również ludzkie mięśnie.
Bezpieczeństwo uczestników jest priorytetem organizatorów. Kolumnie przez cały czas towarzyszy ambulans oraz ratownicy poruszający się motocyklami. Regularnie objeżdżają wszystkie załogi, zaglądają do samochodów i pytają, czy wszystko jest w porządku.
Jeżeli kierowca i pilot nie potrzebują pomocy, pokazują ratownikom charakterystyczny gest – kciuk uniesiony do góry. Na szczęście dotychczas medycy częściej pomagali przy drobnych urazach czy bólu gardła niż przy poważniejszych interwencjach.
Rywalizacja o najwyższe zbiórki trwa również pomiędzy załogami. Ekipa Donateo zgromadziła na swojej zbiórce już ponad 54 tysiące złotych, natomiast Skolnity przekroczyły 21 tysięcy złotych. Każda kolejna wpłata przybliża jednak przede wszystkim cały projekt do wspólnego celu – pomocy dzieciom poszkodowanym w wypadkach drogowych. Bo choć uczestnicy codziennie zdobywają kolejne alpejskie przełęcze, zgodnie podkreślają, że najważniejszy szczyt wciąż jest przed nimi.
Każdy może dołączyć do Wielkiej Wyprawy Maluchów dla Dzieci. Przypominamy, że załogi konkurują ze sobą pod względem zebranych środków.
Grupa Pingwina uruchomiła własną internetową skarbonkę, z której środki trafią do dzieci poszkodowanych w wypadkach drogowych. Zbiórkę można wesprzeć pod adresem: https://zrzutka.pl/s/grupapingwina.
Fundacja Donateo zachęca do wsparcia swojej skarbonki – https://zrzutka.pl/s/mikrodonacje-donateo – oraz do pomagania poprzez mikrodonacje przekazywane podczas codziennych zakupów. Wystarczy skorzystać z terminali mających mikrodonacje Donateo dostępnych w sklepach i punktach usługowych współpracujących z fundacją. Do programu mogą dołączać także przedsiębiorcy korzystający z terminali Polskich ePłatności, umożliwiając klientom przekazywanie niewielkich datków przy okazji płatności. Firmy zainteresowane udziałem w programie mogą kontaktować się pod adresem [email protected] lub ze swoim opiekunem biznesowym PeP.
Autor:
Adam Kanik
[email protected]
Najlepsze tanecznym brzmienia na Śląsku!
close